Być jak Google

Kluczowe źródło przewag konkurencyjnych

Cofnijmy się w czasie. Jest rok 2003. Google nie łapie się do pierwszej setki najbardziej wartościowych marek (ranking). W tym czasie Yahoo, bezpośredni konkurent w obszarze “wyszukiwarek” jest we wspomnianym rankingu na 65 miejscu i ma wszystkie atuty by tę rywalizację wygrać: firma wcześniej weszła na rynek, miała globalny zasięg, mocny brand i sprzedaż. Co zatem poszło nie tak? Dlaczego Yahoo przegrało pomimo posiadania prawie wszystkich możliwych przewag konkurencyjnych? Prawie wszystkich poza jedną – innowacyjną kulturą organizacyjną. Zbudowanie jej jest możliwe tylko jeśli dobór talentu stawia się w centrum procesów firmy, a nacisk jaki Google kładł i kładzie na pozyskiwanie najlepszych osób jest wręcz legendarny.

Historycznie to sprzedaż była postrzegana jako proces strategiczny i to właśnie pozyskiwanie nowych klientów organizowało wewnętrzną hierarchię. Marketing do pewnego momentu też był postrzegany jako centrum kosztów, a status pracowników tych działów (i w związku z tym ich wynagrodzenia) nie mógł się równać do Sprzedawców, „dzięki którym ta firma w ogóle istnieje”. Z czasem okazało się, (na niektórych rynkach dóbr i usług szybciej, na niektórych później) że marka jednak też “sprzedaje”, że brand i jego postrzeganie jest nie mniej ważne niż sam produkt.

A potem nastało dzisiaj. Firmy, które wygrały (lub wygrywają) konkurencję na rynku to te, które rekrutację i pozyskiwanie najlepszych pracowników postawiły w centrum swojej tożsamości i traktują ją jako podstawowe źródło przewagi konkurencyjnej.

 

Najistotniejszy proces strategiczny

Google, ze swoim wieloetapowym i złożonym procesem rekrutacyjnym jest tylko przykładem, gdyż tak naprawdę cała światowa czołówka firm które “wygrywają” traktuje rekrutację jako proces strategiczny. Proces, który jest bardziej pierwotny niż budowanie marki czy sprzedaży, gdyż w pierwszej kolejności potrzeba odpowiednich osób, które będą w tych obszarach prowadzić firmę: wybierać kierunki rozwoju i dobierać właściwe środki osiągnięcia celu. I nie jest to zadanie statyczne, gdyż świat szybko się zmienia. Konieczna jest ciągła kalibracja celów i stosowanych środków.

Tego w Yahoo z pewnością nie udało się osiągnąć. I ten “samolot”, mający wszystkie techniczne przewagi w stosunku do konkurencji, niedługo po starcie zboczył z kursu zaledwie o kilka stopni. To gdzie firma wylądowała z pewnością nie było zakładanym celem.

 

Jaka jest Twoja firma?

Wciąż w bardzo wielu firmach, rekrutacja postrzegana jest przede wszystkim jako centrum kosztów. Wszelkie wydatki z nią związane to zło konieczne. Takie podejście było dość powszechne w ubiegłym wieku. I choć dzisiaj nikt otwarcie tego nie stwierdzi, to jednak mentalne podejście w tym obszarze w wielu firmach nie zmieniło się aż tak radykalnie.

Papierkiem lakmusowym strategicznego postrzegania rekrutacji i pozyskiwania talentu do firmy jest to czy jest ona traktowana tak samo strategicznie i z podobną atencją jak pozyskiwanie nowych klientów. Jeśli nie to strategiczność jest tylko sloganem.

Nie każdy może być Google’em. Ale każda firma jest na jednej z dwóch trajektorii: Google lub Yahoo.

Bądź na bieżąco.
Otrzymuj powiadomienia o nowych treściach